Święci i błogosławieni

Św. Antoni z Padwy

Miał życie krótkie, niezwykle burzliwe. Kanonik regularny, następnie franciszkanin. Misjonarz, pustelnik, teolog, kaznodzieja. Przemierzał Włochy i Francję głosząc kazania i starając się wprowadzić ład i sprawiedliwość. Zmarł w Padwie, mając zaledwie 36 lat.

Antoni urodził się w roku 1195 w Lizbonie, stolicy Portugalii. Na chrzcie św. otrzymał imię Ferdynand. Według podania, jego rodzicami byli Maria i Marcin Boglioni. Pomiędzy 15 a 20 rokiem życia wstąpił do Kanoników Regularnych św. Augustyna, którzy mieli swój klasztor na przedmieściu Lizbony. Był tam dwa lata, po czym przeniósł się do klasztoru w Coimbrze, które to miasto – obok Lizbony – było głównym ośrodkiem życia religijnego i kulturalnego kraju. W roku 1219 otrzymał święcenia kapłańskie.

W rok potem (1220) Ferdynand był świadkiem pogrzebu, jaki Coimbra wyprawiła pięciu franciszkanom, zamordowanym przez mahometan w Maroku. Z tej okazji zapoznał się Święty z duchowymi synami Św. Franciszka z Asyżu i natychmiast wstąpił do nich, w miejscowości Olivanez, gdzie osiedlili się przy kościółku Św. Antoniego Pustelnika. Święty, przy tej okazji, zmienił swoje imię na Antoni.

  • Młody franciszkanin, zapalony duchem męczeńskiej ofiary, postanowił udać się do Afryki, by w Maroku oddać swoje życie za Chrystusa. Jednak plany Boże były inne. Święty ciężko zachorował i musiał wracać do ojczyzny. Zastała go jednak na Morzu Śródziemnym burza i zapędziła jego statek na Sycylię. Właśnie w roku 1221 odbywała się w Asyżu kapituła generalna nowego zakonu. Święty udał się tam i spotkał ze św. Franciszkiem. Po skończonej kapitule oddał się pod władzę brata Gracjana, prowincjała Emilii i Romanii, który wyznaczył mu pustelnię w Montepaolo w pobliżu Forli we Włoszech. Czas wykorzystał na pogłębienie w sobie życia wewnętrznego. Zupełnie przypadkowo poproszono go o Słowo Boże. Jak powiada kronikarz, „rozpoczął on z prostotą. W miarę rozwijania tematu, jego głos przybierał na sile, a w trakcie przedstawiania doktryn mistycznych stał się tak donośny, że napełnił słuchaczy najwyższym podziwem”.

    Sława jego kazań dotarła niebawem do brata Eliasza, następcy św. Franciszka. Ten ustanowił Antoniego generalnym kaznodzieją zakonu. Odtąd święty przemierzał miasta i wioski nawołując do poprawy życia i pokuty. Dar wymowy, jego język niezwykle obrazowy i plastyczny, ascetyczna postawa, żar i towarzyszące mu cuda gromadziły przy nim tak wielkie tłumy, że musiał głosić kazania na placach, gdyż żaden kościół nie mógł pomieścić słuchaczy.

    W latach 1225-1227 św. Antoni udał się z kazaniami do południowej Francji, gdzie z całą mocą zwalczał szerzącą się tam herezje katarów (albigensow). Kiedy powrócił do Italii, na kapitule generalnej, został wybrany prowincjałem Emilii i Mediolanu. W roku 1228 udał się do Rzymu, by załatwić pilne sprawy swojej prowincji. Z tej okazji papież Grzegorz IX, który o nim wiele słyszał, zaprosił św. Antoniego z okolicznościowym kazaniem. Wywarło ono na papieżu tak silne wrażenie, że nazwał Świętego „Arką Testamentu”. Papież polecił Świętemu, by wygłaszał kazania do tłumów pielgrzymów, którzy przybywali do Rzymu. Na prośbę kardynała Ostii, Rajnolda Conti, późniejszego papieża Aleksandra IV, Święty napisał „Kazania na święta”. Wygłosił tam też kazania wielkopostne.

    Po powrocie do swojej prowincji udał się do Werony, gdzie władcą był, znany z okrucieństw i tyranii, Książe Ezelin III. Był on zwolennikiem cesarza i w sposób szczególnie okrutny mścił się na zwolennikach papieża. Do niego należała też wówczas Padwa. Święty zdawał sobie sprawę, że naraża własne życie. Miał jednak odwagę powiedzieć władcy prawdę. Ku zdumieniu wszystkich, tyran nie śmiał go tknąć i wypuścił cało.

    W roku 1230, na kapitule generalnej, św. Antoni zrzekł się urzędu prowincjała i udał się do Padwy. Skutkiem nadmiaru obowiązków był całkowicie wycieńczony. Nadto zachorował na wodną puchlinę. Opadając z sił, zatrzymał się w niewielkim klasztorze w Arcella, gdzie w piątek wieczorem, 13 czerwca 1231 roku oddał Bogu ducha, mając zaledwie 36 lat. Pochowano go w Padwie, w kościółku Matki Bożej. W niecały rok później, dnia 30 maja 1232, papież Grzegorz IX zaliczył go w poczet świętych. O tak rychłej kanonizacji zadecydowały liczne cuda i łaski, jakich wierni doznawali na grobie św. Antoniego.

    Św. Antoni należy do najbardziej popularnych świętych Kościoła. Szczególna sława przylgnęła do niego w związku z pomocą, jaką okazuje przy odnajdywaniu rzeczy zagubionych. W Prowincji OO. Bernardynów prawie w każdym kościele znajduje się ołtarz poświęcony Świętemu z Padwy. Wyjątkową sławą cieszy się on w trzech miejscach: Leżajsku, Przeworsku, oraz Radecznicy – sanktuarium św. Antoniego. Wierni spotykający się na nabożeństwach przedstawiają swoje liczne prośby, śpiewając starą antyfonę „si quaeris miracula”, na język polski tłumaczoną: „jeśli szukasz cudów, idź do Antoniego”.

Antoni z Padwy

Św. Bernardyn ze Sieny

Bernardyn ze Sieny

Teolog i płomienny kaznodzieja. Szerzyciel zakonnej obserwy – surowej interpretacji Reguły. Twórca kultu Najświętszego Imienia Jezus, w którym, wypisanym na tabliczce, przeszedł wielokrotnie całe Włochy. Natomiast imię Bernardyna stało się zawołaniem polskich obserwantów – bernardynów.Bernardyn urodził się 8 września 1380 r. w Massa Marittima (nieopodal Sieny). Kiedy miał zaledwie 3 lata, stracił matkę, zaś kiedy miał lat 6, stracił także ojca. Na wychowanie wziął go do siebie zamożny stryj, zamieszkały w Sienie. Przy szkole parafialnej ukończył szkołę podstawową, a w latach 1396-1399 studiował prawo na uniwersytecie w Sienie. Równocześnie studiował Pismo święte i teologię. Po otrzymaniu licencjatu z prawa kanonicznego zapisał się do „Konfraterni Najświętszej Maryi”. Celem tego bractwa było doskonalenie się wewnętrzne stowarzyszonych oraz posługiwanie chorym w czasie zarazy. Bernardyn w czasie epidemii, wspomagając innych, sam się zaraził i cudem wyszedł z choroby.

W 1402 r. wstąpił do franciszkanów w Sienie. W rok potem złożył śluby zakonne; wkrótce tez otrzymał święcenia kapłańskie. Przełożeni przeznaczyli go do małego klasztoru, położonego na wzgórzu w pobliżu Sieny, w Capiola. Tu spędził 12 lat. Korzystając z wolnego czasu, pilnie studiował Pismo święte i ojców Kościoła oraz dzieła teologiczne, zwłaszcza św. Bonawentury. Równocześnie dał się poznać jako dobry kaznodzieja, dlatego chętnie go zapraszano z kazaniami do okolicznych kościołów. Te właśnie kazania wyrobiły mu tak wielką sławę, że w roku 1417 mianowano go kaznodzieją na całą Italię.

  • Bernardyn przemierzał Włochy, nawołując do pokuty i zmiany życia. Więcej jednak od słów działały na słuchaczy i widzów jego cnoty: duch zaparcia, pokuty i modlitwy. Sławę jego imienia roznosiły nadto zdziałane przez niego cuda. Według świadectw naocznych świadków na jego kazania garnęły się tak wielkie tłumy, że żaden kościół nie mógł ich pomieścić. Musiał głosić słowo Boże na placach. Kapłani wprost omdlewali od długich godzin spowiadania, tysiącami rozdawano Komunię świętą. Bernardyn nawracał, godził zwaśnionych, naprawiał małżeństwa, wzbudzał powołania kapłańskie i zakonne.

    Bernardyn wyróżniał się szczególnym nabożeństwem do imienia Jezus. Nosił je wypisane barwnie na tabliczce, ażeby było z dala widoczne. Każde kazanie rozpoczynał od wezwania tegoż najsłodszego imienia. Raz po raz przerywał przemówienie i podnosił tabliczkę w górę, a wszyscy padając na kolana oddawali hołd imieniu Jezusa. W tym jednak nowym nabożeństwie niektórzy zaczęli dopatrywać się herezji. Oskarżono więc go przed papieżem Marcinem V (1426), a potem także przed papieżem Eugeniuszem IV (1431), także przed ojcami soboru w Bazylei (1438). Bernardyn jednak odniósł wszędzie nad swoimi przeciwnikami zwycięstwo. Jego działalność przyniosła całemu Kościołowi nabożeństwo do imienia Jezus.

    Papieże darzyli go tak wielkim zaufaniem, że proponowali mu nawet biskupstwa w Sienie, w Ferrarze i w Urbino. Zakonnik jednak w swojej pokorze zdołał wszakże zawsze od tego zaszczytu się wyprosić. Bernardyn w latach 1438-1442 pełnił urząd wikariusza generalnego zakonu. Brał udział w Soborze Florenckim (1439), gdzie działał na rzecz zjednoczenia Greckiego Kościoła Ortodoksyjnego z katolickim.

    Zmarł w Aquili 20 maja 1444 r. i tam go pochowano. W 6 lat po śmierci Bernardyna papież Mikołaj V w uroczystość Zesłania Ducha Świętego wobec niezliczonych tłumów dokonał jego kanonizacji 24 maja 1450 r.
    Wewnątrz Zakonu Bernardyn zapisał się jako jeden z szermierzy XV-wiecznej reformy, zwanej ruchem obserwanckim. Polegał on na powrocie do surowszej interpretacji Reguły (łac. observare – zachowywać). W tym duchu zakładał liczne klasztory. Jego uczeń, św. Jan Kapistran, w 1453 r. założył klasztor obserwancki w Krakowie, dając mu wezwanie – św. Bernardyna.

Św. Jan Kapistran

Prawnik, franciszkanin, propagator surowszej gałęzi Zakonu. Na boso przeszedł pół Europy, głosząc Ewangelię. Dotarł także do Polski, stając się założycielem Prowincji OO. Bernardynów. Zmarł w czasie krucjaty przeciw Turkom. Na obrazach przedstawiany jest trzymający zwycięski sztandar chrześcijańskiej wiary.
Giovanni da Capestrano, czyli Jan Kapistran, przyszedł na świat 24 czerwca 1386 r., w rodzinie niemieckiego barona. Rodzice zadbali o jego staranne wykształcenie; studiował prawo kanoniczne i cywilne na uniwersytecie w Perugii.

W 1412 r. objął stanowisko doradcy na dworze Władysława, króla Neapolu. Zasłynął tam z mądrości i sprawiedliwości. Wysłany przez Władysława jako sędzia do Perugii dostał się do niewoli mieszczan, zbuntowanych przeciw królowi. Przebywając w niewoli przeżył wizję, która stała się powodem odmiany jego życia. Zerwał wcześniej zawarte zaręczyny i postanowił wstąpić do klasztoru. Mając lat 30 wstąpił do klasztoru franciszkańskiego w Perugii. Tam pod kierownictwem św. Bernardyna ze Sieny zdobywał wiedzę z teologii.

  • Wkrótce rozpoczął działalność jako wędrowny kaznodzieja i kontynuował ją przez lat czterdzieści. Kazania głosił niemal codziennie, dużo czasu poświęcał spowiadaniu i organizowaniu dzieł charytatywnych, zwłaszcza szpitali. Papieże Marcin V i Eugeniusz IV posługiwali się tym ubogim zakonnikiem jako doradcą i legatem. W latach 1435-36 działał jako mediator w sporze o następstwo na tronie neapolitańskim. W okresie 1440 – 42 łagodził spór pomiędzy Mediolanem a Bazyleą. A dwa lata później podobnie działał na Sycylii.

    Nie zaniedbywał również swojej działalności w zakonie. Był wraz ze swoim mistrzem, Bernardynem ze Sieny, reprezentantem tworzącej się stopniowo radykalnej gałęzi franciszkanów, zwanej obserwantami. Wyjeżdżał na wizytacje klasztorów do Ziemi Świętej i do Niderlandów. Prowadził też działalność misyjną. W 1450 r. na prośbę Fryderyka III przybył do Austrii.

    Głosił najpierw kazania w Wiedniu i Wiener Neustadt, a potem na pograniczu Czech i Moraw. Następnie głosił słowo Boże w Bawarii, Turyngii, Saksonii i na Śląsku. W 1453 r. dotarł do Krakowa. Spędził tu owocne 8 miesięcy.  Wedle relacji ks. Kantaka,  codziennie przez około dwie godziny głosił kazania w języku łacińskim stojąc na beczce ustawionej przed kościołem św. Wojciecha na Rynku krakowskim, w zimie zaś w kościele Mariackim. W trakcie mówienia bardzo mocno gestykulował nie tylko rękoma, ale ruchami całego ciała. Kazania jego tłumaczył na język polski między innymi profesor krakowski, Stanisław z Kobylina. Jan odwiedzał także chorych, kładł na nich ręce i modlił się wspólnie z nimi.
    Efekt kaznodziejskiej działalności Kapistrana był tak piorunujący, że około 100 osób zdeklarowało chęć wstąpienia do obserwanckiej gałęzi Zakonu Braci Mniejszych. Kard. Oleśnicki ofiarował miejsce pod Wawelem. Tak powstał klasztor i kościół pw. św. Bernardyna ze Sieny i nowa wspólnota zakonna, zwana przez lud – bernardynami.

    Od 1454 r. Jan poświecił się walce przeciw zalewającym Bałkany Turkom. Występował na sejmikach we Frankfurcie, w Wiener Neustadt, na Węgrzech w sprawach organizacji krucjaty przeciw Turkom. Głównym jego dziełem była odsiecz Belgradu w czerwcu 1456. Po zwycięskiej bitwie, kilka tygodni później, 23 października 1456 r. Jan z Kapistranu, wyczerpany ogromnymi trudami, zmarł w Ilok nad Dunajem. Świętym został ogłoszony w 1690 r.

Jan Kapistran

Św. Jan z Dukli

Jan z Dukli

Pustelnik, franciszkanin konwentualny, bernardyn, jedna z najważniejszych postaci XV-wiecznego Lwowa. Mimo ślepoty nie zaprzestał mówić kazań i słuchać spowiedzi. Zmarł w 1484 r. Beatyfikowany w 1733 r. i ogłoszony patronem rycerstwa polskiego. Na kanonizację czekał długo, aż do 1997 r.

Pustelnik

Historia nie dostarczyła nam wielu danych o pochodzeniu i dzieciństwie św. Jana z Dukli. Nawet te skąpe informacje jakie obecnie posiadamy, opierają się na późniejszych świadectwach i zeznaniach mających często swe źródło w podawanej z pokolenia na pokolenie tradycji, a niekiedy czerpane również z legendy. Nie znamy również dokładnej daty urodzenia naszego Świętego. Wiemy natomiast, że doczekał późnej starości i zmarł w roku 1484, a zatem powszechnie przyjęto iż musiał urodzić się co najmniej 70 lat wcześniej tj. ok. 1414 r.
Dom, w którym przyszedł na świat św. Jan, leżał w południowej części Dukli, na tzw. Wyższym Przedmieściu przy ul. Kaczyniec. O jego rodzicach wiemy tylko tyle, że byli dosyć zamożnymi mieszczanami, których stać było na to by posłać do szkoły swojego syna. Te nie mające potwierdzenia w źródłach historycznych wiadomości o urodzeniu i o domu rodzinnym św. Jana nie mogą przeczyć faktowi, iż pochodził on z rodziny bogobojnej, gdyż zazwyczaj z takich rodzin pochodzą ludzie wielcy i święci.

  • Na podstawie tradycji pochodzącej z XVII wieku dowiadujemy się, iż po skończeniu szkoły św. Jan kilka lat spędził nad potokiem Zaśpit, płynącym przez lasy otaczające rodzinną miejscowość, wiodąc tam wielce umartwione życie pustelnicze. Po wielu latach życia w klasztorze św. Jan powiedział jednemu z braci, uważającemu, że życie pustelnicze jest doskonalsze od życia zakonnego takie słowa: „Ja nigdy nie przestanę dziękować Bogu za to, że zechciał mnie niegodnego powołać do Zakonu. Jeżeli bowiem żyjąc w zakonie wykazuję pewne niedoskonałości, to jak sądzicie, ile grzechów bym popełnił żyjąc na świecie, gdzie są często, niemal nieustannie, okazje do grzechu”.

    W miejscu, w którym miał przebywać młody pustelnik stoi dzisiaj murowany kościółek, który jak wszyscy wierzą, jest duchowym spadkiem po św. Janie. Głęboka cisza otaczająca to święte miejsce przyciąga licznych pielgrzymów i turystów szukających wewnętrznego pokoju.

    Franciszkanin

    Pragnąc wstąpić do zakonu, św. Jan nie miał prawdopodobnie problemu z wyborem, bowiem w okolicach Dukli w XV wieku najbardziej rozpowszechnionym i znanym był Zakon OO. Franciszkanów Konwentualnych. Klasztory w Przemyślu, Sanoku i Krośnie, znane jako ogniska prac misyjnych i rekolekcyjnych, dawały dużo okazji do poznania franciszkańskiego stylu życia. Nic więc dziwnego, że wybrał klasztor najbliższy, oddalony od Dukli zaledwie o 19 kilometrów.

    Młodego chłopca z Dukli prowincjał osobiście przyjął do zakonu. Upewniwszy się o szczerości jego pragnień polecił mu zapewne rozdać majątek ubogim, tak jak życzył sobie św. Franciszek z Asyżu. W zamian otrzymał dwa habity, spodnie i sandały na nogi.

    Od samego początku br. Jan dał się poznać jako człowiek wielkiej modlitwy, mądrości i pokory. Nic więc dziwnego, że po wyświęceniu go na kapłana współbracia powierzali mu wielokrotnie urząd przełożonego. Znane nam jest dzisiaj jego przełożeństwo w Krośnie i we Lwowie, a także urząd kustosza w kustodii ruskiej, któremu podlegało 7 klasztorów.

    W 1461 roku św. Jan otrzymał odpowiedzialne stanowisko niemieckiego kaznodziei. Urząd ten sprawował w kościele szpitalnym św. Ducha, gdzie gromadzili się niemieccy mieszkańcy Lwowa. Te i inne prace zlecone przez przełożonych wykonywał bardzo sumiennie. Przymioty charakteru i wzorowe życie zakonne sprawiały, że był człowiekiem niezwykle lubianym i cenionym. Wielu świadków zeznało iż „śluby zakonne czystości, ubóstwa i posłuszeństwa zachowywał z największą starannością”, a całym swoim życiem dowiódł, że wszelką swą nadzieję złożył jedynie w Panu Bogu.

    Bernardyn

    Po 25-u latach życia i pracy w zakonie franciszkańskim w sercu Jana z Dukli powstało pragnienie, by przyłączyć się do innej wspólnoty franciszkańskiej, gdzie jeszcze pilniej przestrzegano reguły św. Franciszka. A Obserwanci (Bernardyni) do których postanowił przejść byli wówczas tą grupą zakonną, która za główny cel obrała sobie powrót do pierwotnej gorliwości i zachowywanie ubóstwa w takim stopniu jak życzyłby sobie tego św. Franciszek z Asyżu.

    Wprawdzie przy przejściu od konwentualnych do obserwantów nie było wtedy większych trudności, gdyż obie gałęzie nadal tworzyły jeden zakon, ale przechodzący spotykał się zwykle ze sprzeciwem swoich przełożonych, zwłaszcza gdy był jednostką wybitną i wartościową. A do takich należał bez wątpienia św. Jan, który był wspaniałym kaznodzieją szanowanym przez ludność całego miasta.
    Licząc się więc z oporem przełożonych, św. Jan – by pokonać ewentualne przeszkody i uzyskać formalne pozwolenie – wykorzystał pewien sprzyjający zbieg okoliczności. Był taki zwyczaj we Lwowie, że władze miejskie wyprawiały raz do roku ucztę na cześć prowincjała franciszkanów wizytującego klasztor. Podobna uczta gromadząca prowincjała, kilku ojców i przedniejszych obywateli miasta, została wyprawiona w roku 1463. Wobec tych wszystkich świadków św. Jan przystąpił do prowincjała i rzekł: Wielebny Ojcze, proszę o pozwolenie udania się do obserwantów. Prowincjał sądząc, że Jan chce ich tylko odwiedzić, chętnie takiego pozwolenia udzielił. Jan udał się natychmiast do klasztoru Bernardynów, gdzie został przyjęty. Kiedy później zarządano powrotu Jana, Bernardyni odpowiedzieli, że Jan wstąpił do nich legalnie, mając pozwolenie prowincjała, dane mu przy władzach miasta jako świadkach. W ten sposób spór upadł i Jan pozostał u Bernardynów.

    Historia nie zanotowała, by Jan u Bernardynów piastował jakiekolwiek urzędy zakonne. Prawdopodobnie na własne życzenie chciał w tych nowych warunkach wieść życie ciche i ukryte. Surowy sposób życia w klasztorze bernardyńskim napawał Jana niewymowną radością. Kronikarz zakonny o. Jan z Komorowa wspomina, że gdy pierwszy raz usłyszał czytaną przy stole zwyczajem bernardyńskim regułę św. Jan rzewnie płakał. We wszystkich nabożeństwach był bardzo gorliwy. Z niemniejszą sumiennością oddawał się pracy w kościele jako wybitny kaznodzieja i spowiednik.

    Św. Jan z Dukli cieszył się zawsze opinią pobożnego i gorliwego zakonnika. Modlił się we dnie i w nocy. Wspomniany kronikarz o. Jan z Komorowa pisze: „Przebywając w chórze okazywał wielką gorliwość w modlitwie i kilkakrotnie w ciągu dnia odmawiał Oficjum o Błogosławionej Dziewicy Maryi”. W innym miejscu pisze: „że niekiedy znajdowano go w nocy na modlitwie zalanego łzami. Zdarzało się to najczęściej wtedy, gdy wszyscy bracia pogrążeni byli w głębokim śnie”. Pod koniec życia, gdy był już człowiekiem starszym, schorowanym nigdy nie zwalniał się ze wspólnych modlitw, a gdy czasem dokuczała mu na skutek dolegliwości wieku senność przechadzał się w chórze zakonnym, nie przerywając modlitwy urządził też sobie w ogrodzie klasztornym małą pustelnię gdzie często przebywał samotnie na modlitwie. Na jakiś czas przed śmiercią stracił wzrok, co nie przeszkodziło mu w wykonywaniu zakonnych obowiązków. Nie mogąc czytać prosił kleryków by odczytywali mu gotowe kazania, które potem wygłaszał na ambonie.

    O. Jan z Komorowa pisze: „U schyłku życia osiągnął pełnię cnót, będąc dobrym przykładem dla braci. Odszedł do Królestwa Niebieskiego odmawiając z braćmi siedem psalmów pokutnych. Duszę swoją oddał Panu w dniu św. Michała RP 1484 (29 września). Pochowany we Lwowie słynie z niezliczonych cudów i to nie tylko wśród prawowiernego ludu chrześcijańskiego, lecz także wśród schizmatyków.”

    Beatyfikacja i kanonizacja

    Św. Jan z Dukli był niewątpliwie postacią znaną i szanowaną przez mieszkańców Lwowa. Był przecież przełożonym u franciszkanów i wybitnym kaznodzieją oraz gorliwym spowiednikiem. Świętość jego życia była tak niewątpliwa, że zaraz po śmierci zaczęto się doń modlić i wzywać jego wstawiennictwa przed Bogiem. Odwiedzano też licznie jego grób. W kronikach zapisano, że jedni mieli widzieć nad jego grobem niezwykłą jasność, innym zaś miał się zmarły zjawiać w widzeniach. Wielką sławę przyniosły zmarłemu otrzymane za jego wstawiennictwem łaski.
    Wobec takiego stanu rzeczy bernardyni nie pozostali obojętni. Rozpoczęli, jak się później okazało, długie i żmudne starania o beatyfikację swego zakonnego współbrata. Dnia 21 stycznia 1733 r. papież Klemens XII zaliczył Jana z Dukli w poczet błogosławionych.
    Kilka lat po tym doniosłym wydarzeniu ogłoszono bł. Jana patronem Korony i Litwy, a także patronem rycerstwa polskiego. Przyczyną do tego tytułu było ocalenie miasta Lwowa podczas powstania Chmielnickiego w 1648 r. Ówczesny kronikarz pisał, że: „Ten niespodziewany odwrót nieprzyjaciela, a z nim ocalenie miasta, przypisywano cudowi i opowiadano, że Chmielnicki i Tuchaj Bej ujrzeli w chmurach wieczornych nad klasztorem Bernardynów postać zakonnika klęczącego z wzniesionymi rękami i widokiem tym przestraszeni dali znak do odwrotu. OO. Bernardyni uznali, że to był błogosławiony Jan z Dukli; to też po opuszczeniu Lwowa przez kozaków, całe miasto udało się do grobu jego z procesyją, złożyło na jego grobie koronę, a w następnym roku wystawiło przed kościołem Bernardynów kolumnę, która do dziś dnia istnieje.”
    Rozszerzanie się i pogłębianie kultu bł. Jana, a także otrzymywane za jego przyczyną łaski, które uznawane były za cuda, podsunęły myśl rozpoczęcia starań o jego kanonizację. Niestety wszelkie starania i rachuby obróciły wniwecz kataklizmy dziejowe. Konfederacja barska, targowica, wreszcie I rozbiór Polski, stworzyły niepomyślne warunki do dalszych starań o kanonizację. Do sprawy wrócono ponownie po II wojnie światowej i ponownie w latach dziewięćdziesiątych. Opracowano dokumentację historyczną, która stała się podstawą dekretu o heroiczności cnót św. Jana. Dekret ten podano do wiadomości na specjalnej kongregacji w obecności Ojca św. Jana Pawła II, w dniu 2 lipca 1994 r. Równocześnie uznano cud, który zdarzył się za wstawiennictwem św. Jana: uzdrowienie z ciężkiej choroby nóg mieszkanki Lwowa Anny Maksymiak.

    Samego aktu kanonizacji dokonał Ojciec Święty Jan Paweł II w Krośnie 10 czerwca 1997 r. podczas swej pielgrzymki do Polski.

Św. Szymon z Lipnicy

Jeden z pierwszych bernardynów. Gorliwy zakonnik, utalentowany kaznodzieja. Zmarł w sile wieku zarażając się podczas pielęgnowania chorych w czasie epidemii w 1482 r. Jego relikwii strzeże macierzysty dom bernardynów – klasztor św. Bernardyna na krakowskim Stradomiu.
Młodość i studia na Akademii Krakowskiej
Szymon urodził się w Lipnicy, koło Bochni, w ówczesnym województwie krakowskim, około 1438 r., w ubogiej rodzinie małomiasteczkowej, jako syn Grzegorza i Anny. Lipnica była wówczas miasteczkiem z prawami miejskimi, uzyskanymi w XIV w. za panowania Władysława Łokietka. Najwcześniejsze źródła historyczne nie podają żadnych informacji o latach dziecięcych Szymona. Znane biografie jego osoby, począwszy od XVII-wiecznych, zaznaczają jednak, że był on w dzieciństwie bardzo pobożny i odznaczał się pragnieniem zdobywania wiedzy. I to zapewne sprawiło, że zapisał się, po ukończeniu szkoły parafialnej i nieznanego bliżej studium przygotowawczego z zakresu szkoły średniej, na Wydział Artium Akademii Krakowskiej w roku 1454, składając tylko jeden grosz wpisowego. Tak niskie wpisowe świadczy, iż jego rodzice nie byli nawet średniozamożnymi mieszkańcami Lipnicy; należeli raczej do małomiasteczkowej biedoty.

  • W 1457 r. Szymon ukończył fakultet sztuk wyzwolonych z tytułem bakałarza. Miał wówczas do wyboru dalsze studiowanie, na jednym z wydziałów Akademii – teologicznym lub medycznym, ewentualnie pracę nauczyciela w szkolnictwie parafialnym. Wybrał jednak inną możliwość, mianowicie życie klasztorne w nowo założonym konwencie Braci Mniejszych św. Franciszka z Asyżu pod Wawelem, nazwanym od tytułu kościoła św. Bernardyna ze Sieny – konwentem bernardynów. Co wpłynęło na jego decyzję? Mogły to być kazania św. Jana Kapistrana, założyciela bernardynów, zapewnie jednak – kontakt z jego uczniami, wśród których było wielu studentów, bakałarzy, a nawet profesorów Akademii.
    Kaznodzieja i skryptor
    Po wstąpieniu do zakonu Szymon odbył roczny nowicjat pod kierunkiem Krzysztofa z Varisio – włoskiego obserwanta, towarzysza św. Jana Kapistrana, który nie wyjechał z nim na Węgry, ale pozostał jako prowincjał (wikariusz) Prowincji (wikarii) austriacko-czesko-polskiej, z siedzibą w Wiedniu i był zawsze przychylny dla Polaków, a zdaniem późniejszych kronikarzy, m.in. Jaroszewicza (Matka świętych Polska) miał być w ostatnich latach 50. XV w. wychowawcą krakowskich nowicjuszy, w tym także Szymona w klasztorze św. Bernardyna ze Sieny. Następnie po rocznym nowicjacie Szymon złożył profesję zakonną i studiował teologię w ramach przygotowania do święceń kapłańskich.
    Wnioskując z późniejszej znanej praktyki z wieku XVI, że każdy bernardyn profesor Akademii Krakowskiej był równocześnie profesorem klasztornego studium teologii – w czasach przygotowań Szymona do kapłaństwa w Krakowie, ówczesny teolog klasztorny Antoni z Radomska, wykształcony w Paryżu, był zapewne jego profesorem w bernardyńskim studium. O dobrym wykształceniu teologicznym Szymona świadczy zresztą jego kaznodziejstwo, wychwalane przez hagiografów, jako odznaczające się wysokim poziomem w tym zakresie. Sądząc z obowiązujących wówczas w Zakonie Braci Mniejszych przepisów odnośnie do czasu trwania studiów i wieku wyższych święceń (diakonatu i kapłaństwa), Szymon przyjął święcenia kapłańskie około 1462 r., a z całą pewnością przed rokiem 1465.

    Po przyjęciu święceń kapłańskich widzimy go w roku 1465 na stanowisku gwardiana w Tarnowie, a w latach następnych (ok. 1467 r.) na stanowisku kaznodziei zwyczajnego w Krakowie na Stradomiu. Oprócz prac kaznodziejskich zajmował się też jako skryptor przepisywaniem dzieł teologicznych, potrzebnych w kaznodziejstwie. W swojej pracy skryptora, być może i kierownika krakowskiego skryptorium w konwencie św. Bernardyna, stawiał na pierwszym miejscu dzieła pisarzy swojego zakonu – św. Bonawentury i Aleksandra z Hales. Zachowały się dwa podpisy Szymona zamieszczone pod przepisanymi tekstami św. Bonawentury i Aleksandra z Hales. Skryptorium krakowskie było otwarte także na przepisywanie dzieł innych teologów, pochodzących z innych zakonów, np. dominikanina Leonarda z Udine, którego dzieło wypożyczono zapewne od krakowskich dominikanów.

    Św. Szymon w stylu swojego kaznodziejstwa, a nawet w modulacji głosu, jak również w stosowaniu zwrotów modlitewnych w trakcie kazań, naśladował św. Bernardyna ze Sieny i św. Jana Kapistrana, którego słyszał w młodości jako student Akademii Krakowskiej. Był to znany we Włoszech, stosowany m.in. przez św. Bernardyna ze Sieny i jego ucznia Jana Kapistrana sposób, polegający na wtrącaniu do treści wygłaszanego kazania okrzyku: “Jezus, Jezus, Jezus!”, a wierni włączali się odpowiadając tak samo. Tego rodzaju praktyka stosowana przez Szymona naraziła go na zarzuty ze strony kapituły katedralnej krakowskiej, że nadużywa imienia “Jezus”.
    Szymon potrafił wobec kapituły obronić swoje stanowisko i został zwolniony z wszelkich oskarżeń. Co więcej, został w późniejszym czasie, jako pierwszy wśród bernardynów, kaznodzieją katedralnym, po Pawle z Zatora, dominikaninie (zm. 1463). Miał być również spowiednikiem króla Kazimierza Jagiellończyka, o czym wspominał Kantak, choć nie jest to pewna informacja.
    W 1476 r. Szymon został wybrany członkiem zarządu konwentu krakowskiego, jako przedstawiciel na kapitułę generalną Zakonu Braci Mniejszych, która zebrała się w 1478 r. w Pawii. Udał się tam Szymon wraz z wikariuszem polskiej Prowincji i jego socjuszem (towarzyszem), a po zakończeniu obrad kapitulnych odwiedził Rzym, a następnie pielgrzymował do Ziemi Świętej. Po powrocie do kraju był jeszcze, w nieznanym bliżej czasie, komisarzem Prowincji. Jako komistarz wizytował klasztory bernardyńskie, a w tym klasztor św. Anny w Warszawie, w którym poddał próbie tamtejszych nowicjuszy, mianowicie ich posłuszeństwo i przywiązanie do zakonu. Stąd mamy w ikonografii św. Szymona ukazaną tę właśnie przejściową jego funkcję wizytatora, wspomnianą w kronice Jana z Komorowa, mianowicie pracę nowicjuszy w ogrodzie, polegającą na sadzeniu drzewek korzeniami do góry oraz stąpanie bosymi nogami po rozżarzonych węglach.

    Śmierć
    W roku 1482, a więc tuż przed swoją śmiercią, został Szymon wybrany w krakowskim konwencie dyskretem, mającym reprezentować konwent krakowski na kapitule prowincjalnej w Kole n. Wartą. Nie zdążył jednak wziąć udziału w tej kapitule, gdyż w Krakowie wybuchła w tym właśnie roku zaraza, której padł ofiarą wraz z 25-ma innymi zakonnikami z klasztoru św. Bernardyna. Zaraził się podczas wyszukiwania chorych w ich domach i niesienia im pomocy.
    Zmarł 18 lipca 1482 r. Ze względu na warunki powszechnego zagrożenia podczas szerzącej się epidemii w mieście i konwencie św. Bernardyna, Szymon został pochowany w tym samym dniu, w kilka godzin po swojej śmierci, w kościele klasztornym pod wielkim ołtarzem.
    Kult i starania o beatyfikację i kanonizację
    Rozwijający się kult bł. Szymona od jego śmierci w 1482 r., jaki miał miejsce przy jego grobie w Krakowie na Stradomiu, jak i w miejscu jego urodzenia – w Lipnicy Murowanej, sprawił, że rozpoczęto starania o oficjalne jego zatwierdzenie przez władze kościelne.
    Formalne starania o beatyfikację w postaci procesu na szczeblu diecezjalnym, rozpoczęto dopiero w wieku XVII. Ówczesne akta beatyfikacyjne wymieniają między innymi charakterystyczny objaw kultu bł. Szymona w postaci utrwalonego w Krakowie zwyczaju odwiedzania chorych przez bernardynów stradomskich i błogosławienia ich relikwiami św. Szymona (tzn. płaszczem zakonnym błogosławionego) i odmawiania modlitwy o zdrowie, ze specjalnego rytuału Szymonowego, który istnieje do dziś w Bibliotece Prowincji oo. Bernardynów. Doszło w końcu do zakończenia procesu beatyfikacyjnego i ogłoszenia Szymona błogosławionym decyzją Stolicy Apostolskiej, z 24 lutego 1685 r., na zasadzie potwierdzenia kultu niepamiętnego.
    Starania o kanonizację rozpoczęto oficjalnie w latach 70. XVIII w. za panowania króla Stanisława Augusta Poniatowskiego. Starania dalsze w sprawie kanonizacji zostały jednak zahamowane trudnościami politycznymi Polski, które przedłużały się aż do końca II wojny światowej w wieku XX.
    Proces kanonizacyjny na szczeblu diecezjalnym ukończono 2000 r., natomiast 3 maja 2007 r. papież Benedykt XVI na placu św. Piotra ogłosił bł. Szymona świętym.

Szymon z Lipnicy

Bł. Władysław z Gielniowa

Władysław z Gielniowa

Zakonnik, kapłan, literat. Był wieloletnim wikariuszem prowincjalnym bernardynów. Autor pierwszych pieśni religijnym w języku polskim, z których niektóre są śpiewane do dziś. Żarliwy kaznodzieja. Zmarł w Warszawie w 1505 r. Patron Stolicy.

Urodził się w Gielniowie koło Opoczna ok. 1440 r. Na chrzcie otrzymał imię Marcin Jan. Jego rodzice byli ubogimi mieszczanami. Po ukończeniu szkoły parafialnej udał się do Krakowa, gdzie kontynuował swoje studia, aż znalazł się na tamtejszym uniwersytecie w roku 1462. Pod tą datą figuruje w księdze rejestracyjnej Akademii Krakowskiej.

W Krakowie zapoznał się z bernardynami, których zaledwie 9 lat wcześniej sprowadził tam św. Jan Kapistran (1453 r.). Jak sam pisze w swoim wierszu autobiograficznym, 1 sierpnia 1462 r. Marcin wstąpił do bernardynów i przyjął imię zakonne Władysław (Ładysław). Tu również najprawdopodobniej odbył swoje studia zakonne i otrzymał święcenia kapłańskie. Nie wiadomo, gdzie spędził pierwsze lata w kapłaństwie. Nie są nam także znane urzędy, jakie sprawował w owym czasie w zakonie. Wiadomo na pewno, że w latach 1486-1487 Władysław przebywał w Krakowie, gdzie m.in. pełnił obowiązki egzaminatora w sprawie cudów, jakie działy się za przyczyną bł. Szymona z Lipnicy, zmarłego w Krakowie w roku 1482. Możemy przypuszczać, że po śmierci bł. Szymona pełnił po nim urząd kaznodziei.

  • W latach 1487-1490 i 1496-1499 sprawował urząd wikariusza prowincji i prowincjała. Przez sześć lat czuwał nad 22 domami zakonu w Polsce: odbywając co roku kapituły prowincji, wizytując domy braci i sióstr, mając troskę o domy formacyjne, uczestnicząc w kapitułach generalnych w Urbino w roku 1490 i w Mediolanie w roku 1498, przyjmując komisarzy generalnych zakonu. Za jego rządów polska prowincja bernardynów powiększyła się o placówki w Połocku i Skępem.
    Dla swojego zakonu Władysław zasłużył się najwięcej przez to, że stał się współautorem konstytucji, które zatwierdzone przez kapitułę prowincji i kapitułę generalną w Urbino (1490) stały się na pewien czas dla prowincji obowiązkowym kodeksem prawnym.
    Jego życie było przepełnione modlitwą i duchem pokuty. Miał szczególne nabożeństwo do Męki Pańskiej. Sypiał zaledwie kilka godzin na lichym sienniku, bez poduszki, przykryty jedynie własnym habitem. Swoje ciało trapił bezustannie postem i biczowaniem. Na modlitwę poświęcał wiele godzin. Miał dar łez i ekstaz. Chodził zawsze boso, nawet w najsurowsze zimy. Boso (w trepkach) także odbywał wizytacje swojej odległej prowincji i zagraniczne podróże. Wyróżniał się niezwykłą gorliwością o zbawienie dusz, nie oszczędzając się na ambonie i w konfesjonale.

    Zapamiętano go jako płomiennego kaznodzieję. Był również jednym z pierwszych duchownych, który wprowadził do Kościoła język polski poprzez kazania i poetyckie teksty. Sam układał pieśni i uczył wiernych śpiewać. Do jego twórczości należą też godzinki i koronki. W tej działalności nie był osamotniony; wielu bernardynów szło w jego ślady, zauważając, jak wielki potencjał kryje się w polskiej pieśni religijnej. Przez nie bracia uczyli wiernych życia duchowego, prawd wiary i moralności, a szczególnie umiłowania osoby Jezusa Chrystusa. Trudno jest ustalić autorstwo wielu tych utworów: czy są to dzieła Władysława, czy też jego naśladowców. Pewne autorstwo ma natomiast najsłynniejsza z owych pieśni, napisany prawdopodobnie w 1488 r. i śpiewany do dziś „Żołtarz Jezusów”:

    Jezusa Judasz przedał za pieniędze nędzne,
    Bóg Ociec Syna wydał na zbawienie duszne.
    Jezus kiedy wieczerzał, swe Ciało rozdawał,
    Apostoły swe smętne, swoją Krwią napawał.
    Charakterystycznym rysem osobowości Władysława było także jego nabożeństwo do Imienia Jezusa oraz do Najświętszej Maryi Panny. Za przykładem św. Bernardyna, który nosił ze sobą stale tabliczkę, na której był złotymi głoskami wypisany monogram Imienia Jezus, który słuchacze wraz z nim adorowali, Władysław za osnowę swoich kazań brał Imię Jezus. Także „Żołtarz Jezusów” jest ułożony akrostychicznie, to znaczy każda nowa strofa rozpoczyna się właśnie tym Imieniem.
    W 1504 r. Władysław został gwardianem przy kościele św. Anny w Warszawie. Tutaj umarł 4 maja 1505 r., w kilka tygodni po ekstazie, jaką przeżył podczas kazania w Wielki Piątek. Uniósł się wówczas na oczach tłumu wypełniającego świątynię w górę ponad ambonę i zaczął wołać: „Jezu, Jezu!”.
    Zaraz po jego śmierci oddawano Władysławowi cześć należną świętym. 11 lutego 1750 r. papież Benedykt XIV wydał urzędowy akt beatyfikacyjny. W roku 1759 Klemens XIII ogłosił bł. Władysława patronem Królestwa Polskiego i Litwy, a 19 grudnia 1962 r. papież Jan XXIII ogłosił bł. Władysława z Gielniowa głównym patronem Warszawy. Obecnie główną Patronką Warszawy jest Najświętsza Maryja Panna Łaskawa z kościoła jezuitów przy katedrze. Bł. Władysław jest patronem drugorzędnym. Jego relikwie przez wieki spoczywaja w kościele św. Anny w Warszawie.

Bł. Anastazy Pankiewicz

Zakonnik, kapłan, energiczny przełożony, założyciel katolickiej szkoły dla chłopców oraz zgromadzenia Sióstr Antonianek. W czasie wojny aresztowany i osadzony w Dachau. Zginął śmiercią męczeńską w 1942 r. Papież Jan Paweł II wyniósł go na ołtarze w grupie 108 męczenników II wojny światowej w 1999 r.
Przyszły błogosławiony urodził się 7 sierpnia 1882 r. w Nagórzanach (par. Nowotaniec) k. Sanoka w wielodzietnej rodzinie rolniczej. W 1900 r. wstąpił do zakonu Braci Mniejszych (Prowincji Bernardyńskiej) we Lwowie. Śluby wieczyste złożył w 1904 r., a następnie po odbyciu studiów teologicznych w Krakowie i we Lwowie otrzymał świecenia kapłańskie w dniu 1 lipca 1906 r. Jako duszpasterz pełnił kolejno obowiązki: kaznodziei w Wieliczce, magistra nowicjatu we Włocławku (1908-1911), magistra kleryków we Lwowie, kapelana ss. Bernardynek w Krakowie, administratora parafii Dżurków k. Kołomyi, kapelana wojskowego i duszpasterza Polonii na Węgrzech (1914-1918). W następnych latach jako gwardian klasztoru w Krakowie pw. św Bernardyna (1919-1930) przeprowadził kapitalny remont tamtejszego kościoła oraz umożliwił diecezji częstochowskiej budowę seminarium duchownego w Krakowie, na przyklasztornym terenie. W tym też czasie wyjeżdżał z rekolekcjami i misjami, m.in. do Łodzi i na teren Podlasia; kierował Trzecim Zakonem św. Franciszka w rejonie swojego klasztoru.

  • W 1930 r. za zgodą bpa łódzkiego Wincentego Tymienieckiego nabył parcelę na przedmieściu Łodzi, na której erygowano jego staraniem dom zakonny (1932). Następnie dzięki pomocy wielu dobrodziejów, a przeważnie Polonii kanadyjskiej – kierował w latach 1932-1937 budową klasztoru w Łodzi i Ogólnokształcącego Męskiego Gimnazjum oraz tymczasowego kościoła pw. św. Elżbiety. Szkoła funkcjonowała również po wojnie, choć jako placówka państwowa. W 1989 r. bernardyni na powrót objęli kierownictwo szkoły, która znana jest obecnie jako Katolickie Liceum i Gimnazjum im. Bł. Anastazego Pankiewicza.

    O. Anastazy planując działalność tej  nowej placówki duszpastersko – dydaktycznej myślał również o współpracy z siostrami zakonnymi, które wspierałyby go w realizacji jego planów. Tak narodziło się Zgromadzenie Sióstr Antonianek od Chrystusa Króla. Jesienią 1933 r. przyjechały do Łodzi z Włocławka trzy siostry, które opuściły Zgromadzenie Sióstr Wspólnej Pracy: Józefa Galczak, Waleria Bakalarska i Władysława Bartkowiak. W 1935 r. spotkały o. Pankiewicza i nawiązały z nim współpracę. Pomógł im on w nabyciu znajdującego się w pobliżu klasztoru domu przy ul. Mariańskiej 3. 17 września 1936 r. przyjął je do III Zakonu Św. Franciszka i ukierunkował ich działalność społeczno – charytatywną. Wkrótce udało się siostrom tercjarkom założyć pracownię krawiecką i hafciarnię. W styczniu 1937 r. w domu mieszkało już kilka młodych osób, pragnących żyć wspólnie duchem św. Franciszka. Mając w perspektywie starania o zatwierdzenie zgromadzenia przez władze kościelne, ustalono z ojcem jego cele i nazwę. Nowa wspólnota miała nazywać się: Zgromadzenie Sióstr Antonianek od Chrystusa Króla. Nawiązywała ona do pierwszej nazwy: Służebnice Chrystusa Króla, i sugestii Ojca, by patronem był św. Antoni z Padwy.

    Zgromadzenie Sióstr Antonianek od Chrystusa Króla Trzeciego Zakonu Regularnego św. Franciszka z Asyżu kanonicznie erygował biskup łódzki Michał Klepacz, w dniu 22 grudnia 1959 r. Obecnie charyzmatem Zgromadzenia jest służba życiu, wyrażająca się przez modlitwę i ofiarę w intencji  poczętych a jeszcze nienarodzonych dzieci oraz  prowadzenie domu samotnej matki w Łodzi. Opowiadając się po stronie życia antonianki organizują rekolekcje i dni skupienia dla dziewcząt poświęcone godności i powołaniu kobiety, służbie życiu i Duchowej Adopcji dziecka poczętego.
    Po wybuchu II wojny światowej hitlerowcy wysiedlili zakonników z klasztoru na Dołach w Łodzi, zamieniając obiekt sakralny na garaże i stajnie. O. Anastazy nie opuścił jednak swojej placówki, ale zamieszkał w pobliżu kościoła, na terenie cmentarza na Dołach, gdzie przetrwał do aresztowania przez Niemców i wywiezienia do obozu koncentracyjnego w Dachau, w październiku 1941 r
    W Dachau, pomimo nieludzkich warunków obozowych, o. Anastazy nie upadał na duchu, ale „wszystkich pocieszał i był zawsze uśmiechnięty” (relacja naocznego świadka). W dniu 18 maja 1942 r. został zaliczony przez lekarza obozowego do grupy inwalidów, a następnie wywieziony z obozu wraz z 14 księżmi z tej grupy. Poniósł wraz z nimi śmierć męczeńską przez zagazowanie, w miejscowości Hertheim k. Linzu w północnej Austrii 20 maja 1942 roku. W pełni był przygotowany na śmierć męczeńską, o czym świadczą ostatnie jego słowa wypowiedziane do spowiednika (ks. Stefana Stępnia) tuż przed wywiezieniem z obozu: „Już jestem spokojny i gotowy na śmierć”. Ostatnia relacje naocznych świadków wspominają moment, kiedy więźniowie umieszczani byli w samochodzie. Ojciec Anastazy próbował pomóc jednemu ze współwięźniów wsiąść, kiedy gwałtownie zamykające się drzwi odcięły mu ręce. Nie znane są bliższe okoliczności jego śmierci.
Anastazy Pankiewicz

Sługa Boży Rafał z Proszowic

Rafał z Proszowic

Kapłan wielkiej mądrości. Wielokrotny przełożony wikarii, a potem prowincji bernardynów. Zmarł w trakcie przeprowadzanej wizytacji w Warcie, w 1534 r. Tamteż znajduje się jego grób.

Stanisław Budek, bo tak miał na imię od chrztu, urodził się w 1453 r. w Proszowicach. Jego ojciec Jan był garncarzem. Uczył się w miejscowej szkole parafialnej; w wieku 10 lat ojciec przywiózł go do Krakowa, do szkoły katedralnej przy kościele Mariackim w Krakowie.
Od 1467 studiował na Akademii Krakowskiej, gdzie w 1472 roku prawdopodobnie uzyskał tytuł bakałarza nauk wyzwolonych. Na studiach zetknął się z ówczesnymi prądami kulturalnymi i naukowymi, które zapewne odegrały dużą rolę w kształtowaniu się jego osobowości, co w przyszłości uczyniło go jednym z najbardziej światłych zakonników bernardyńskiej społeczności zakonnej.
Wielki wpływ na przyszłość Rafała wywarł Świętosław Milczący, spowiednik przy kościele Mariackim, który był jego kierownikiem duchowym. Zapewne też jemu wyjawił swój zamiar wstąpienia do zakonu i radził się go w sprawie odpowiedniego wyboru. Świętosław nie wskazał mu na pewno konkretnego zakonu, lecz raczej radził, aby Rafał rozglądnął się po licznych krakowskich domach zakonnych i sam dokonał wyboru. Wybrał Zakon Braci Mniejszych Obserwantów – zwanych Bernardynami.

  • W nowicjacie bernardyńskim otrzymał imię zakonne – Rafał. Od tego momentu zwany jest już Rafałem z Proszowic, albo Proszowskim. Po upływie rocznego nowicjatu złożył pierwsze śluby zakonne i rozpoczął studia teologiczne pod kierunkiem Jana Vitreatora, który kierował wówczas studiami zakonnymi. Zdobył bardzo solidną wiedzę, odznaczając się pracowitością i rzetelnością. Po ukończeniu studiów przyjął święcenia kapłańskie, spełniając tym swoje długoletnie pragnienie, aby zostać kapłanem w Zakonie Braci Mniejszych.

    W zakonie pełnił różne funkcje: spowiednika, gwardiana, prowincjała. Ojciec Rafał na kapitule w Lublinie, która odbyła się 8 września 1506 roku został wybrany wikariuszem wikarii polskiej Bernardynów. Było to wielkie wyróżnienie dla o. Rafała, które zarazem dawało świadectwo o jego gorliwym życiu i pracy, bowiem powierzono mu najwyższy urząd w polskiej wikarii. Niebawem udał się na kapitułę generalną do Asyżu, która odbyła się 22 maja 1507 roku. Tam został wyznaczony wizytatorem generalnym wikarii polskiej. Po powrocie z kapituły generalnej, zwołał kapitułę do Warszawy na dzień 8 września 1507 roku, a po jej zakończeniu rozpoczął wizytację klasztorów. Było to przedsięwzięcie bardzo trudne, biorąc pod uwagę fakt, iż w skład wikarii wchodziły wówczas 23 klasztory rozrzucone na olbrzymim obszarze historycznej Polski.
    Za króla Jana Olbrachta był gwardianem w Poznaniu, następnie trzy razy w Krakowie za Zygmunta Starego; a także w Wilnie i aż w Kownie, gdzie założył bractwo bernardyńskie św. Anny i wystarał się o kaznodzieję do języka litewskiego. Jeździł do Włoch na kapitułę generalną zakonu dwa razy; czterokroć zaś był prowincjałem, ceniony jak „zwierzchnik niezwykłej świętości”.
    Śmierć zastała go w drodze, w trakcie wizytacji, na którą się udał, mimo że miał ponad 80 lat. Zmarł 26 stycznia 1534 r. w Warcie. Ciało jego złożono w prostej dębowej trumnie, którą wystawiono w kościele. 10 i 11 listopada 1640 roku dokonano uroczystości podniesienia relikwii o. Rafała. Rafał z Proszowic jest określany błogosławionym na podstawie niepamiętnego kultu, choć nigdy nie było beatyfikacji.
    Grób zasłynął cudami, a wszyscy bez wyjątku wspominając o nim nazywają go wprost świętym. Zdziałał niezmiernie dużo dla coraz wyższego podniesienia swego zakonu. Wpływał na heretyków, bo cieszył się także u nich pełnym szacunkiem. Wielką powagą otoczona była jego osoba, gdziekolwiek się zjawił. Znano go na dworze Zygmunta Starego. Trzeba zaznaczyć, iż o wstawiennictwo w swoich potrzebach zwracali się nie tylko poszczególni ludzie, lecz również i całe miasta, jak np. Koźmin, Piotrków Trybunalski, Wieruszów, Chocz, Sieradz, Kalisz, Łęczyca, Parzęczew i Proszowice, które w chwilach klęsk żywiołowych i kataklizmów szukały u Rafała wstawiennictwa.